Czasem wystarczy jedno wydarzenie, żeby rozpalić wyobraźnię podróżników na całym świecie. Tak było z Sycylią po „The White Lotus”, tak jest dziś z Kairem. Otwarcie Wielkiego Muzeum Egipskiego — jednego z najbardziej wyczekiwanych projektów kulturalnych XXI wieku — wyraźnie wpłynęło na zainteresowanie podróżami do stolicy Egiptu, także wśród Polaków.

Z danych Kiwi.com wynika, że już w dniu oficjalnego otwarcia muzeum, 1 listopada, liczba wyszukiwań lotów do Kairu z Polski wzrosła o ponad 25 proc. Dzień później dołożyliśmy kolejne niemal 20 proc. Wygląda na to, że historia, gdy zostanie odpowiednio „opowiedziana”, potrafi działać równie mocno jak najlepszy serial.

Kultura jak kino — działa na emocje

Wielkie wydarzenia kulturalne mają w sobie coś z premiery filmowej. Zespół Kiwi.com zauważa, że takie momenty działają na podróżników podobnie jak turystyka filmowa: kiedy miejsca znane z ekranu zaczynają kusić realnym doświadczeniem.

I trudno się dziwić. Po prawie 20 latach budowy i inwestycji sięgających miliarda dolarów Wielkie Muzeum Egipskie otworzyło się z rozmachem. Położone zaledwie 2 kilometry od Piramid w Gizie, uchodzi dziś za największe muzeum archeologiczne na świecie poświęcone jednej cywilizacji. Brzmi jak idealna scenografia do filmu historycznego — tylko że tu wszystko jest prawdziwe.

Polacy coraz chętniej podróżują „po historię”

Dane Kiwi.com potwierdzają trend, który na blogach podróżniczych widać od dawna: coraz rzadziej chodzi wyłącznie o odpoczynek. Coraz częściej — o historię, kontekst, emocje i uczestnictwo w czymś większym.* Co ciekawe, wzrost zainteresowania lotami do Kairu nastąpił w weekend, czyli w momencie, gdy ruch turystyczny i tak jest większy. Tym bardziej widać, że muzeum zadziałało jak katalizator.

Jak polecieć do Kairu?

Dla tych, którzy po lekturze właśnie zaczęli googlować bilety:

  • dostępne są bezpośrednie loty z Warszawy (Lotnisko Chopina) do Kairu,

  • według danych Kiwi.com ceny zaczynają się jeszcze w grudniu od około 974 zł,

  • lot trwa średnio około 4 godzin — krócej niż niejeden maraton serialowy na Netflixie.

Kair to nie tylko muzeum

Nowe muzeum może być pretekstem, ale Kair oferuje znacznie więcej kadrów do własnej podróżniczej opowieści. Piramidy w Gizie i Wielki Sfinks są dosłownie kilka minut dalej. Sakkara z Piramidą Schodkową Dżosera pozwala cofnąć się jeszcze głębiej w czasie. A kiedy historia zacznie trochę przytłaczać — bazar Khan el-Khalili wciąga zapachami, kolorami i gwarem jak najlepsza scena zbiorowa. Dla odmiany Koptyjski Kair pokazuje zupełnie inną, mniej znaną twarz miasta.